środa, 14 maja 2014

Jem sam

Podczas jedzenia zupy Antoś dumnie uniósł łyżkę i powiedział z uśmiechem połączonym z dumą: "Ja jaam".
Mama z radością odpowiedziała: "Tak, jesz zupę. Powiedz: <<Ja jEm>>"
A: Ja JEMM (i szerokie uśmiechy na obu twarzach)
M: Ja jem zupę. Powiedz "Ja jem sam". (mama dociekała dalej)
Moment namysłu u Syna....
A: "Ja sam niam niam".

:)


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pampers vs. nocnik i sedes



Od kilku dni słyszę nad uchem dyszące, sapiące poczucie winy. Coś na kształt tej kosmatej paniki od pana Cejrowskiego. Udaję, że jej nie słyszę, ignoruję ale wiem, że jest, choć nie chcę aby była. Skąd to wszystko? Ano z tego że my jeszcze w pieluchach, a przecież Syn ma już (!) dwa i pół roku na karku - mówią. Doszły do tego jeszcze argumenty najbliższego otoczenia (znajomi, całe szczęście nie rodzice), że taki duży, że w sumie to już informuje kiedy robi siusiu i kupkę do pampersa, no ale to najwyższy czas, że jak to pieluchy, zaraz do przedszkola pójdzie a tu takie akcje.. Tekst w stylu „taki stary koń” (dzięki Bogu nie wystosowany bezpośrednio do nas, tylko w kontekście 2,5 latka Kogośtam - bo inaczej to trzepnęłabym jak nie ręką, to mięsem między oczy autora cytowanych słów). Wiem, wszystko w dobrej wierze, z rzekomej troski. Tylko po co się wchrzaniać w czyjeś decyzje, metody rodziców a w szczególności w rytm i tempo dziecka. Poganianie Malucha żeby nie było gorsze? Dziękuję, postoję. Do kompletu nawałnicy myśli i rozważań doszła jeszcze rozmowa z jedną moją znajomą, która praktycznie całe 20 minut spotkania poświęciła na wychwalanie jak to jej 9-ciomiesięczniak jest regularnie wysadzany na nocnik i jak cudnie się do niego załatwia. Aż się spotkań odechciewa.

Seledynowy nocnik stoi w łazience, sedes pachnie kostką toaletową. Czekają cierpliwie. Tak jak i my.



środa, 12 lutego 2014

Czego nie nauczyli mnie w szkole...

I nie nauczyli mnie tego z mojej winy. Bo ja pewnie z chęcią chodziłabym na takie lekcje, żeby nauczyć się wyrażać to, co zalega w głowie i w sercu. Choć w sumie to chyba sama się tego poniekąd z własnej woli uczyłam. Taki samouk. Pisząc pamiętnik. A wracając do winnych... Wtedy w szkołach zwyczajnie nie było (wtedy, a teraz są?!) takich przedmiotów. Bo po co uczyć dzieciaki jak innych słuchać (a czy uczyli jak mówić by inni nas chcieli słuchać i usłyszeli, co chcemy przekazać? bez oskarżeń, bez pretensji. z empatią),  jak dogadywać się między sobą, czy w końcu nazywać i mówić o tym, co faktycznie w duszy gra.. Nie, źle prawię. Nie "po co" ale "jak" tego uczyć? I kto ma się za to niby zabrać, skoro sami dorośli mają poważny deficyt wspomnianych powyżej umiejętności...

Jak inaczej wyglądałby nasz świat gdybyśmy umieli :


* słuchać (nie kiwać głową ze zrozumieniem, parafrazować wypowiedź rozmówcy czy mruczeć "mhm, mhm", tylko faktycznie rozumieć logikę i sens tego, co mówi do nas druga osoba; chodzi tu o logiczne motywy, które kryją się za wypowiadanymi słowami. Słuchać to w końcu rozumieć emocje i to skąd się one biorą;
* skutecznie się komunikować (czyli umieć powiedzieć innym to, co chcę powiedzieć i to w taki sposób w jaki oni chcą o tym usłyszeć. Innymi słowy skuteczny rozmówca będzie mówił w taki sposób, że słuchająca go osoba wykona to co powiedział)
* zarządzać emocjami (chodzi o znajomość własnych emocji, czy znam słownictwo opisujące dany stan w jakim obecnie się znajduję - skąd się wziął, jakie mam reakcje w ciele i jak to na mnie oddziałuje)
* zarządzać oczekiwaniami ("jakość twojego życia zależy od tego, jak dobrze wykonasz plan B" - czyli czy wiem co zrobić jeśli plan A nie wypali, pamiętając przy tym, że brak planu B wywołuje u mnie nieoczekiwane reakcje, przestaję słuchać, tracę kontrolę nad sobą i nad swoim zachowaniem, czy zadaję pytania DLACZEGO?)
* się uczyć (wszystkiego i o wszystkim, co mnie interesuje, co jest mi potrzebne, czego wymaga dana sytuacja... Uczyć się, a nie zakuwać, żeby tylko ZZZ = Zakuć Zdać Zapomnieć)

Proste, konkretne i do zastosowania dla każdego, niezależnie od branży, czy jest to biznes czy zarządzanie ogniskiem domowym :-)

I teraz pytanie, czy jest dla mnie za późno na zmiany? Za radą prowadzącego - trzeba się wysilić i np. pójść do znajomych i zapytać ich jak się uczą, jakie mają sposoby. I wybrać sobie ten najlepszy wg nas i elastycznie dopasować go do siebie. A jeśli na zmiany faktycznie jest już za późno (tylko kto to realnie oszacuje?) to pozostaje mi kupić się na potomkach. Hm, tylko skoro potomek uczy się i chłonie całym sobą i czerpie przykład z tych, z którymi przebywa, to czego on się ode mnie nauczy? Od nauki nie ucieknę.

Inspiracje dzięki prezentacji TEDxTalks p. Jerzego Zientkowskiego http://www.youtube.com/watch?v=bcgQJnknY04




poniedziałek, 10 lutego 2014

mój domowy dżem ekspresowy

Doskonały na 4 pory roku..


3 średnie jabłka
pół gruszki
Owoce obieramy, kroimy w kostkę i dusimy/smażymy w odrobinie wody. Dodajemy cynamonu i kurkuma wg uznania.
Na koniec dodajemy sporą szczyptę cukru brzozowego (tylko dlatego że w zamyśle miałam dodanie rabarbaru, naturalna słodycz dzięki gruszce jest wystarczająca).

Wytwór ten nadaje się jako dodatek do bułeczek albo farsz do naleśników.
Dla łasuchów i nie dbających o żadne diety - można dodać tfu-nutelli... Właśnie skonsumowałam i.. ech, niepoprawnie się rozmarzyłam :)



środa, 29 stycznia 2014

Ja: gdzie - kiedy - z kim, czyli rozmyślania okołourodzinowe

Rozmyślam, dumam, zastanawiam się. Czy iść w tę stronę, a może w tamtą? Czy zająć się tym, co teraz spędza mi sen z powiek, czy może jeszcze czymś innym, o czym jeszcze nie wiem, a co zaraz, za chwilę mnie pochłonie.
18+ dawno na karku, niby powinnam mieć już ustabilizowane życie zawodowe, określoną - jak to się modnie mówi - ścieżkę rozwoju kariery, wiedzieć co chcę robić, gdzie i z kim. A ja dalej nie wiem. I co? I nic, szukam, rozglądam się, czytam, rozmyślam, dumam, zastanawiam się. W którą iść stronę, za czym iść - za sercem, czy za rozumem? A jeśli i to i to teraz śpi? Słychać tylko jak trzeszczą drzwi w futrynach od rozchodzącego się po okolicy ich chrapania...

Nie widzę, nie słyszę. Moja drogo życiowa, gdzie jesteś? Raz, dwa, trzy - szukam!


----------------------------------------

Od ostatniego wpisu minęło jakieś 5 miesięcy. Aż trudno mi uwierzyć, bo taki miałam zapał regularnie się tu wyżywać... Mam nadzieję, że wraz z wkroczeniem w nowy wiek (18 + +) będę tu co jakiś czas zaglądać i zostawiać po sobie ślad.
Od miesiąca faktycznie zbierałam się do napisania czegoś, ale ciągle coś się dzieje, wokół Kogoś o czarnych oczętach :-) Zajmuje mi Ten Chłopak całą mnie, cały mój czas, moje myśli, moje działania. Więc jak tu znaleźć jeszcze czas na pisanie... Kolejna rzecz do przemyśliwania, dumania nad i rozmyślania o.

Póki co szepnę tylko słówko: nadejszła wiekopomna chwila. Szukamy przedszkola. Godnego nas (hehe). Głowa boli. Niedługo z bólu skręcać się też będzie portfel i konto w banku :-D








czwartek, 8 sierpnia 2013

Wychowywać bez przemocy



Kropka.




Jak ojciec

Tekst ocenzurowany, niemniej tylko dla dorosłych :) Szczególnie dla planujących potomstwo bądź rodziców dzieci w wieku rozwojowym.

Urzekła mnie ich historia :D


Przychodzi syn ze szkoły: 
- Tato, pani od matematyki chce się z tobą spotkać. 
- A co się stało? 
- Ona mnie pyta ile jest 7 razy 9. Odpowiadam, że 63. Ona mnie pyta ile jest 9 razy 7. Odpowiedziałem: Do ch**a, co za różnica? 
- Rzeczywiście, co za różnica... Dobrze, zajdę do niej. 
Następnego dnia syn znowu wraca ze szkoły: 
- Tato, byłeś już w szkole? 
- Jeszcze nie. 
- Jak pójdziesz, zajrzyj jeszcze do WF-isty. 
- Po co?
- W trakcie gimnastyki kazał mi podnieść lewą rękę. Podniosłem. Potem prawą. Podniosłem. Potem poprosił podnieść lewą nogę. Podniosłem. A teraz - mówi - podnieś i prawą nogę. Ja mu na to: Co, mam na ch*** stanąć? 
- No tak, rzeczywiście... Dobrze, zajdę i do niego. 
Kolejnego dnia syn znowu wraca ze szkoły: 
- Tato, byłeś już w szkole?
- Jeszcze nie. 
- To już nie chodź. Wyrzucili mnie. 
- Co ty mówisz? Dlaczego?
- Wezwali mnie do dyrektora, wchodzę do gabinetu, a tam siedzi nauczycielka matematyki, WF-ista i pani od polskiego... 
- Pani od polskiego? Na ch** tam ona przyszła? 
- Właśnie tak zapytałem...

Być wzorem - nietrudno. Ale wzorem pięknym, budującym, tym do powielania - zaj******* trudno.